| Doping w łóżku, czyli prawda i mity o afrodyzjakach |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator |
|
We współczesnym świecie seks postrzegany jest nie tylko jako metoda prokreacji, ale także jako istotny składnik życia. I słusznie. Zgodnie z poglądem Freuda jest on podstawowym motorem determinującym wszelkie działania. Niezależnie od naszej oceny tej teorii aktywność erotyczna człowieka w sposób pośredni lub bezpośredni wpływa na inne sfery życia. ![]() Osoby cieszące się udanym życiem erotycznym rzadziej cierpią z powodu stresu, zaburzeń nastroju, a co wysoce prawdopodobne również ma ono wpływ na fizjologię całego organizmu np. na układ krążenia, gospodarkę hormonalną. Na skutek powszechnej obecności seksu w otaczającym nas świecie: w sztuce, mediach, czy reklamach może pojawić się odczucie swoistej, stałej presji dążenia do podkreślania swojej seksualności. Lansowany obecnie model człowieka sukcesu nadaje duże znaczenie młodości, urodzie, a co za tym idzie atrakcyjności seksualnej. Aby sprostać temu trendowi narzucamy sobie nierzadko drakońskie diety odchudzające, eksponujemy swoje wdzięki na ostre światło lamp solarium, spędzamy długie godziny nadwerężając się na siłowniach, lub w fitness klubach. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni stosują kosmetyki, perfumy, a także coraz częściej korzystają z usług salonów kosmetycznych. W ostateczności korzystamy z dobrodziejstw chirurgii estetycznej powiększając, zmniejszając, lub korygując kształt strategicznych części ciała. Wszystko to po to, aby czuć się bardziej seksy i cieszyć się w duchu z każdego powłóczystego spojrzenia, jakim obdarza nas przedstawiciel płci przeciwnej (lub opcjonalnie własnej). Jednakże nie tylko wygląd zewnętrzny może wpływać na jakość naszego życia seksualnego. Nasilenie popędu, zwiększenie intensywności odczuwania doznań, wzmocnienie potencji czy wreszcie zapewnienie sobie zainteresowania partnera, to tylko niektóre z zadań, jakie od wieków ludzkość stawia przed szeroką i tajemniczą grupą preparatów zaliczanych do afrodyzjaków. Nazwa AFRODYZJAKI wywodzi się od imienia bogini miłości i urody Afrodyty, która naga i uwodzicielska wyłoniła się wprost z morskich fal (imię Afrodyta oznacza „zrodzona z piany”). Przeróżne substancje zaliczane do tej grupy, mające za zadanie pobudzenie pożądania seksualnego, nasilenie odczuwania bodźców, lub zwiększenie sprawności seksualnej towarzyszą ludzkości od zarania dziejów i pojawiały się niezależnie w wielu kulturach starożytnych. Działają one pobudzająco powodując skojarzenia wzrokowe, zapachowe, czy smakowe, niektóre stosowane zewnętrznie powodują przekrwienie stref erogennych, inne wzmacniają organizm, jeszcze inne stosowano w obrzędach magicznych. Z pokarmów uważanych za afrodyzjaki wymienić można budzące skojarzenia wizualne owoce: porośnięte delikatnym meszkiem, półkoliste brzoskwinie, słodkie figi, banany, gruszki, jabłka, avocado, granaty, wiśnie i czereśnie, które ponadto emanują przyjemnym zapachem, a nierzadko pełne są aromatycznego, słodkiego soku. Podobnie kwalifikuje się owoce morza: ostrygi, mule, Anchois, kalmary o intensywnym smaku i zapachu i oczywiście kawior będący do spółki z szampanem składnikiem żelaznego hollywoodzkiego zestawu miłosnego. Również czekolada, zwłaszcza gorzka, klasyfikowana jest jako afrodyzjak, dodatkowo podnosząc nastrój i działając przeciwdepresyjnie. W medycynie chińskiej aby poprawić biegłość mężczyzny w sztuce miłosnej zaleca się jedzenie pędów bambusa, tradycyjna medycyna wysp Pacyfiku analogicznie traktuje owoce kokosa, a nasza medycyna ludowa proponuje panom bulwy selera. W krajach basenu Morza Śródziemnego w tym samym celu stosuje się kapary oraz karczochy. W wielu kulturach za pobudzające uważa się potrawy bogato przyprawione. Aromatyczne, często pikantne dania mają nie tylko dawać rozkosz podniebieniu ale również skłaniać ku erotycznym myślom. Wszyscy znamy podstępne działanie lubczyku, którego dyskretnym dodatkiem do potraw nasze prababki wabiły upatrzonych kawalerów, niejednokrotnie stających się później dzięki temu procederowi naszymi pradziadkami. Jego działanie chwalili także nasi sąsiedzi z Czech i Moraw stosując go w tej samej intencji w postaci zmieszanej z kozieradką. Innym znanym od dawna specyfikiem miłosnym jest mięta. Nie na darmo więc mówimy, że „czujemy do kogoś miętę". Działanie afrodyzjakalne przypisuje się: anyżkowi, majerankowi, oregano, bergamotce, jałowcowi, chrzanowi, gałce muszkatołowej, kardamonowi, kminkowi, lukrecji i bazylii, której działanie pobudzające dotyczy wyłącznie kobiet. Cenionymi zwłaszcza w świecie arabskim afrodyzjakami, co może budzić pewien sprzeciw, są cebula i czosnek uznawany za wzmagający potencję i pożądanie. Rośliny te znano także w starożytnym Rzymie i zalecano do stosowania w postaci zmiażdżonej, zmieszanej z białym winem i truflami, bądź tymiankiem. Za afrodyzjak uznawany jest także koper, który znalazł sobie szczególne miejsce w kuchni cygańskiej. Aromatyczne przyprawy: cynamon, imbir, pieprz, papryka to również afrodyzjaki, a wyciągi z nich, oczywiście w odpowiednich stężeniach bywają stosowane jako składniki preparatów pobudzających, lub zwiększających doznania w postaci kremów lub maści dziś dostępnych min. w aptekach. W starożytnej Grecji jako antidotum na oziębłość pań stosowano cenną przyprawę jaką jest szafran, lub szałwię. Z kolei Celtowie niemoc męską leczyli świętym zielem jemiołą, skądinąd u nas wieszaną pod sufitem w celu usprawiedliwiania pocałunków, a w Japonii uznawaną za ziele płodności. Inną grupę stanowią surowce o silnych właściwościach aromatycznych, stanowiące częsty dodatek do perfum. Wśród nich za pobudzające erotycznie uznaje się: różę zwłaszcza marokańską, turecką i bułgarską, lawendę, paczulę, wiciokrzew, Ylan-ylang (pobudzający mężczyzn), jaśminowiec, a także otrzymywane z gruczołów piżmaka piżmo oraz ambrę- patologiczną wydzielinę z przewodu pokarmowego kaszalota. Dla podniesienia ogólnej sprawności organizmu, pobudzenia i wzmocnienia zaleca się preparaty zawierające żeń-szeń, eleuterococ syberyjski, lub macę - roślinę pochodzącą z Peru stanowiącą ważny surowiec medycyny andyjskiej. Pewnego doświadczenia wymaga wykorzystanie alkoholu jako afrodyzjaku. Starożytni Grecy winorośl i wino z nich otrzymywane uważali za symbol płodności, co ochoczo i szczodrze manifestowali w trakcie świąt Dionizosa. Jednak mimo tego, że używka ta znosi zahamowania, rozluźnia i dodaje nam pewności siebie, to jej przedawkowanie może doprowadzić do znaczącego spadku naszej atrakcyjności (czego w ferworze nawet możemy nie zauważyć), lub co gorsza do zaistnienia faktów, które nazajutrz mogą przyprawić nas o zgrozę, albo po prostu nadmiar może spowodować kompletną niemoc płciową z potężnym „zespołem dnia następnego” na dokładkę. Alkoholami, których spożywanie w umiarkowanych ilościach, może wywoływać działanie afrodyzjakalne są: szampan, czerwone wina, Cherry, jabłkowy Calvados, Benedyktynka, Absynt (oryginalny zawierający wyciąg z bylicy piołun, ma właściwości lekko halucynogenne, raczej więc należy go unikać). Niektóre źródła donoszą również o próbach stosowania jako afrodyzjaki surowców o charakterze narkotycznym np.: konopie, pewne gatunki muchomorów lub wyciąg z kaktusa lowofora, jednak prawdopodobnym jest, że rzeczywiste przymioty ewentualnego partnera mogłyby zostać przysłonięte przez narkotyczne imaginacje niewiele mające wspólnego z rzeczywistością. Z surowców roślinnych silnie działających stosowanych jako afrodyzjaki w dawnej medycynie ludowej wymienić można bielunia dziędzierzawę, lulka czarnego, czy pokrzyk wilczą jagodę. Nazwa łacińska ostatniej rośliny to Atropa beladonna, co oznacza „piękna panna", a wywodzi się prawdopodobnie od pewnych praktyk upiększających jakie uprawiały damy w zamierzchłych czasach. Mianowicie po zakropieniu oczu sokiem z pokrzyku, dzięki zawartych w niej alkaloidom ich źrenice stawały się bardzo szerokie, a spojrzenie nabierało kuszącej głębi co miało przykuwać uwagę mężczyzn. Powodowało to jednak zaburzenia akomodacji, co w przypadku zastosowania w celu pozyskania partnera znacznie zmniejszało szansę na właściwą ocenę atrybutów kandydata. Na całym świecie, we wszystkich kulturach istnieją substancje, lub preparaty uważane za afrodyzjaki. Jedne występują w postaci leków o udokumentowanym działaniu farmakologicznym, inne sporządzane są w oparciu o tajemnicze, często podejrzane receptury. Skład niektórych może dziwić, śmieszyć lub przerażać jak w przypadku pozyskiwania w tym celu rogów nosorożca, kogucich grzebieni, jąder tygrysa, czy penisa pewnego gatunku jeleni z dalekiej Rosji. Sprzedaż niektórych z nich, jak np. hiszpańskiej muchy w wielu krajach jest wręcz zakazana ze względu na wysoką toksyczność. Zainteresowane afrodyzjakami osoby sięgają po nie z ciekawości, dla urozmaicenia, lub z nadzieją na poprawę w sferze seksu. Obecnie w preparaty zaliczane do szeroko rozumianej grupy afrodyzjaków możemy zaopatrywać się nie tylko w sexshopach, ale także w aptekach. Poza ordynowanymi na receptę lekarską specyfikami pobudzającymi oferują one wiele afrodyzjaków homeopatycznych, oraz gamę preparatów do stosowania zewnętrznego (pobudzające, lub zwiększające doznania kremy, maści lub żele dla pań i panów). Warto zwrócić uwagę na fakt, iż wszystkie preparaty dostępne w aptekach muszą posiadać atest i świadectwo dopuszczenia do obrotu aptecznego (którego wydanie poprzedza szereg badań) co gwarantuje bezpieczeństwo stosowania, czego nie można oczekiwać od preparatów pochodzących z innych źródeł. dr n farm. Piotr Kaczmarczyk Artykuł ukazał się w czasopiśmie „Primum homo” nr 2/2004 {mos_fb_discuss:6} |





