Jesteś na: Home Wolny Czas 181 metrów, czyli Jokera nurkowanie dosyć głębokie
181 metrów, czyli Jokera nurkowanie dosyć głębokie PDF Drukuj Email
User Rating: / 7
PoorBest 
Wpisany przez Administrator   

ImageOd ostatniego głębokiego zejścia minęło już 8 miesięcy, więc głód głębokości nasilał się we mnie niesamowicie. Dwa dni wcześniej udałem się do bazy, żeby zbudować podstawowe narzędzie, czyli zestaw czterech butli na plecy na gazy denne i podróżne! Ubaw był przy tym przedni, bo nikt nie chciał się podjąć dźwigania zestawu! Kolejnego dnia rozpocząłem rozgrzewkę z zestawem

 

    Od ostatniego głębokiego zejścia minęło już 8 miesięcy, więc głód głębokości nasilał się we mnie niesamowicie. Dwa dni wcześniej udałem się do bazy, żeby zbudować podstawowe narzędzie, czyli zestaw czterech butli na plecy na gazy denne i podróżne! Ubaw był przy tym przedni, bo nikt nie chciał się podjąć dźwigania zestawu! Kolejnego dnia rozpocząłem rozgrzewkę z zestawem. Używając powietrza zanurzyłem się w kanionie na głębokość 80m i trenowałem z moimi safety diverami: Kamilem Biskupem, Piotrem Bąkiem i Bartoszem Mlazgą wymianę stage'y. Zestaw reagował nieco ociężale stawiając pewien opór podczas płynięcia w poziomie, jednocześnie dając niesamowitą stabilizację i poczucie wielkości, zwłaszcza przy przechodzeniu przez nieco ciasny (w tym przypadku) tunel kanionu na Tiran Island.

 

Image

 

    Na miejsce pobijania własnego rekordu wybrałem pionową ścianę znanego miejsca nurkowego Shark Observatory na rafie Ras Mohammed (Sharm El Sheikh, Egipt). Miejsce to jest wręcz idealne do tego typu nurkowań, ponieważ zanurzenie nie wymaga pracy płetw, dzięki czemu można obniżyć zapotrzebowanie mięśni na tlen, czyli inaczej rzecz ujmując konsumpcję gazów.

Pijąc hektolitry wody celem nawodnienia, walcząc ze wszystkimi za i przeciw, doczekałem się wreszcie poniedziałku 25 czerwca. Czułem się od rana bardzo dobrze, nie było więc przeciwwskazań do nurkowania. W bazie przed wypłynięciem czekała na nas niespodzianka! Wszyscy z ekipy (dość okrojonej na ten dzień), t.j. Bartosz Mlazga, Piotr Bąk, Robert Łosiński, Kasia Łosiński, Dagmara Banaś, Anna Hynek oraz Junior Olaf Hynek, no i oczywiście ja, musieliśmy podpisać oświadczenia, że nurkujemy na własne ryzyko, czyli arabska norma!

    Po wypłynięciu w morze rozpoczęła się najtrudniejsza część zadania: analiza gazów, montowanie stage'y oraz samo planowanie finalne nurkowania. Plan, czyli tzw.: run time moich zamierzonych 175 metrów konsultowałem telefonicznie (w oparciu o faktyczny skład gazów, który minimalnie różnił się do zamawianego i wymagał korekty) z moim przyjacielem i instruktorem TDI Leszkiem Nowakiem. Na łodzi panował spokój, wszyscy z uwagą przyglądali się moim poczynaniom, ale nikt nie próbował mnie o nic pytać, czy też przeszkadzać, no może z wyjątkiem Bartka, który nieustannie nękał mnie słowem Pij !!! podając co chwila nowe butelki wody i chwała mu za to.

Gdy grupa rekreacyjna wróciła na łódź z pierwszego nurkowania, sprzęt, ważący ponad 120 kg czekał na krawędzi rufy. Zakładanie go poszło sprawnie byłem gotowy do zanurzenia... adrenalina sięgała zenitu... gdy pokazałem gotowość zostałem wrzucony do wody. Siła uderzenia była tak duża, że zerwało mi jedną z płetw. Byłem wówczas już na 5m, zostałem więc zmuszony do wynurzenia, ponieważ płetwa pozostała na powierzchni! Po prostu kabaret! Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło, gdyż pobyt na powierzchni pozwolił mi uspokoić przyspieszony oddech, wywołany lekkim przegrzaniem na łodzi. Po chwili nareszcie znalazłem się powtórnie pod wodą! Pomyślałem sobie: Banan, trzymaj kciuki za to, czego mnie nauczyłeś i poszybowałem w dół...

 


    Na pierwszym przystanku adaptacyjnym na 50 metrze przełączyłem się na drugi travel mix TMX10/50, a ponieważ gaz ten znajdował się w dwóch skrajnych butlach na plecach, sztuka polegała na tym, żeby zarządzać gazami tak, aby ciśnienie w nich było podobne. Gdy na 120 m przełączyłem się na bottom mix TMX 8/70 zdziwiło mnie działanie manometru, który przy każdym wdechu reagował gwałtownymi skokami wskazówki. Zorientowałem się, że nie oddycham automatem głównym i szybko dokonałem zmiany! Według planu głębokość 175 miałem osiągnąć w 11 minucie, ale znalazłem się tam już w 8! A pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy to: hmmm, jak już TU jestem... no to wykorzystując plan back upowy nie wypada nie zejść niżej!. I tak dwoma ruchami płetw zszedłem na 181 metrów! Będąc na tej głębokości spojrzałem w dół z zachwytem... niewiarygodne... widoczność i ilość światła były tak dobre, że ściana wręcz zachęcała do głębszego zanurzenia... Niestety, nie tym razem...


Image


    Gdy w drodze powrotnej na 140 m napotkałem niewielką ławicę ryb, pomyślałem, że teraz to już jestem w domu. To ciekawe: człowiek uważa głębokości, na których już był za bezpieczne, podczas, gdy najważniejsza jest właśnie dekompresja. Pierwszy przystanek głęboki miałem na 111 metrach, a następny na 84. Kiedy w 28 minucie, po wystrzeleniu boi pojawił się przy mnie Bartek, nie mogłem się powstrzymać, żeby mu nie pokazać głębokościomierza. Wyraźnie wyświetlał 181 m. Gdy przyjmowałem do niego pierwsze gratulacje czułem niesamowitą radość. W nagrodę zabrał ode mnie niepotrzebne butle dostarczając gazy dekompresyjne (EAN75, O2). Chwilę później znalazł się przy mnie naczelny kamerzysta Piotr Bąk, który towarzyszył mi z okiem kamery do końca nurkowania. Ostatni przystanek na 6 m choć był stosunkowo długi (wynosił 69 minut), spędziłem w sympatycznym towarzystwie mojej grupy rekreacyjnej, która dołączyła w momencie, gdy lekki prąd zaczął znosić mnie w kierunku Jolanda Reef. Jakież było moje zdumienie, gdy okazało się, że podczas dekompresji przepłynąłem jakieś 1,5 km.

    Leżąc już na łodzi i oddychając tlenem odbierałem gratulacje do wszystkich osób. Arabowie cieszyli się równie gorąco jak Polacy. Yachia (IT IANTD) złożył nawet deklarację, że następnym razem odprowadzi mnie do 120 metra. To nurkowanie można by określić dwoma słowami: BYŁO PERFEKCYJNE.

 

Image


P.S. Dziękuję za pomoc podczas nurkowania safety diverom: Piotrowi Bąkowi (w tym miejscu również wielkie dzięki za film) i Bartkowi Mlazdze (nieocenionemu fotografowi), jak również osobom, które były tego dnia na łodzi oraz wszystkim zaangażowanym emocjonalnie. Dziękuję również firmie ECN za wypożyczenie automatów Beuchat VX200 do testów na dużych głębokościach. Są naprawdę godne polecenia.

 

wiecej zdjęć:
http://www.scn-abyss.pl/galeria_181jacka.html 

 

 

Autor: Jacek Joker Musiał
 - instruktor i współtwórca Świętokrzyskiego Centrum Nurkowego ABYSS DIVINGSDI FACILITY.
e-mail : joker_diving@op.pl
Adres Centrum www.scn-abyss.pl
 
Centrum prowadzi kursy nurkowania na różnych poziomach zaawansowania, a także kursy techniczne, podlodowe, wrakowe i inne.

 

Przystojny mężczyzna

Przyczyny trądziku

article thumbnail

Trądzik to przede wszystkim zmora nastolatków. Pryszcze wyskakują akurat w takim okresie, gdy zarówno chłopcy, jak i dziewczęta chcą się podobać. Tymczasem trądzik pojawia się w najmniej o [ ... ]


Tacierzyństwo

Rola ojca w wychowaniu

article thumbnail

W swojej pracy zawodowej najczęściej spotykam się  z matkami. Mimo, iż  matki zdają sobie sprawę  jak ogromną rolę pełni w wychowaniu dziecka  ojciec, trudno im namówić swoich partneró [ ... ]


Rozsądne odżywianie

Ryby - samo zdrowie, ale...

article thumbnail

W zeszłym roku przeciętny Polak zjadał o połowę mniej ryb niż mieszkańcy innych krajów europejskich i kilkakrotnie mniej od światowych liderów - Japończyków (rocznie 65,8 kg na osobę) i N [ ... ]


Wszystko o seksie

Męskość w zapaści

article thumbnail

Każdy mężczyzna uwielbia wyścigi samochodowe i marzy o tym, żeby usiąść za kółkiem bolidu. Żaden jednak nie chce być szybki niczym kierowca Formuły 1  w swojej sypialni, lub co gorsze w  [ ... ]